W gospodarstwie gdzie żył Mrok, skąd go wspólnie wykupiliśmy (pisaliśmy o tym w wiadomości pt. „ mikołajkowe życie” strona dostępna w archiwum.
W sumie do dnia 1.02.2010 Odbyło się 6 interwencji. Podsumowując
- dwa psy zostały wywiezione do schroniska dla psów w Poznaniu
- reszta psów ( niestety na łańcuchach) została zabezpieczona przed mrozem (wyścielone budy)
- kot z oderwanym nosem jest leczony na klinikach we Wrocławiu
- stłoczone byczki niestety zostały wywiezione na rzeź ( nie mogliśmy ich wykupić)
- na czas kolejnych interwencji, o których gospodarz wiedział zwierzęta miały posprzątane
W czasie wielu interwencji przeprowadzonych w trakcie istnienia Tary – ciągle zadajemy sobie pytanie - dlaczego ludzie są tak pazerni? źeby zaoszczędzić zwierzęta maja mało miejsca, nie maja ścielone pod nogami, przykute do ścian na krótkich łańcuchach przez całe życie dostają do jedzenia coś, co jest najtańsze byle tyczyło. Samice mogą żyć dłużej tylko, dlatego ze rodzą na okrągło.
Tak jest w przypadku tego gospodarstwa., źyje tam np. klacz, która ma 12 lat, gdy miała 1 rok została pierwszy raz zapłodniona, rodzi rok w rok teraz też jest w wysokiej ciąży – to matka Mroka.
1 lutego na kolejną interwencję pojechała również, Scarlett ( do tej pory pilotowała sprawę Pani Iwona Moroz z Poznańskiego Oddziału Tary), oraz: lek. Weterynarii z Powiatowej weterynarii, urzędnicy z urzędu Miasta Poznania: wydział rolnictwa i wydział komunalny i Dziennikarz z Gazety Wielkopolskiej ( napisał o tej interwencji w G wielkopolskiej)
W czasie interwencji gospodarz dowiedział się, że interwencje to nie spotkanie towarzyskie jak twierdził. Został poinformowany, ze, jeżeli nie poprawi bytu żyjącym u niego zwierzętom zostaną one mu odebrane.
Scarlett zaproponowała wykupienie 2 koni: wysoko źrebnej klaczy oraz 7 -letniego ogierka, (który nigdy nie był na dworze), proponowała 6 tys.. za oba konie – dziadek ją wyśmiał! Jednak wyczuła, że gdyby podała wyższą kwotę – dogadaliby się. Bo wszystko można załatwić za pieniądze, zawsze liczy się wysokość kwoty.
Będziemy negocjować, jeśli uda się nam dogadać z tym człowiekiem, będziemy prosić Państwa o pomoc. Jednak to nie załatwi sprawy musimy doprowadzić do tego by właściciel nie miał prawa rozmnażać dalej zwierzęta, a to jest już inna bajka, niezależną od nas, lecz od urzędników i zapisanego prawa dla zwierząt w ustawie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |