Data
– 04.02.2010
Godzina 13.20
Miejsce – szosa miedzy Wołowem a Obornikami Śląskimi
Opis -Scarlett jadąc w kierunku Wrocławia zobaczyła konia ciągnącego przeładowany wóz.
Stan zwierzęcia
– Wychudzenie, silna kulawizna przedniej lewej nogi, ogólne wycieńczenie, koń szeroko otwartym pyskiem z trudem łapał powietrze, wkładał ogromny wysiłek w to by iść naprzód pomimo popędzania go batem przez właściciela.
Zwiad
- Scarlett w najbliższej wiosce od zdarzenia, dowiedziała się gdzie mieszka właściciel konia, przeprowadziła wywiad środowiskowy z mieszkańcami wioski, dowiedziała się, że zwierzę pomimo stanu zdrowia i kondycji wykluczającej go z jakiegokolwiek użytkowania do pracy jest do niej codziennie używane.
Działania główne
Około godziny 14 Scarlett dotarła na posterunek Policji w Obornikach Śl. Gdzie złożyła doniesienie o znęcaniu się nad zwierzętami
O godzinie 18 w gospodarstwie pod Obornikami Śl. Odbyła się interwencja w składzie: Scarlett Szyłogalis reprezentująca Fundacje Tara, Policja, lekarz weterynarii. W wyniku przeprowadzonych oględzin stwierdzono:
- zwierzę znajdowało się w bardzo małej drewnianej przybudówce, brak oświetlenia, (badanie odbyło się przy pomocy latarki), brak otworu okiennego zapewniającego światło dzienne
- wałach "rasy pogrubionej”: wiek według właściciela 22-24 lata, według sąsiadów oraz lek. Wet. – ponad 30 lat, maść gniada, z lewej strony zadu duży wymrożony numer
- koń stał z nogami podstawionymi pod zadem ( ta postawa pokazuje, że zwierzę odciąża przednie kończyny), przednia noga podniesiona do góry, opuchnięta, wyczuwalne gorąco na wysokości stawu nadgarstkowego
- pomimo pracy (ciągnięcie wozu), zakończonej około 4 godzin temu, koń nie wysechł i jest nadal mokry na całym ciele od potu
- wyraźnie widoczne żebra i zapadnięty zad
- kopyta przerośnięte, strzałki przegniłe w bardzo złym stanie, co w połączeniu z zeznaniami okolicznych mieszkańców o codziennej pracy konia daje obraz, że koń ciągał wóz po twardej nawierzchni, jaką jest asfalt będąc niepodkuty
- według właściciela: koń nie pracuje, tylko ciągnie wóz. Od czasów młodości do minionego rogu pracował przy zrywce drzewa w lesie to dopiero była praca
Następny ciąg interwencji
Data
06.02.2010 Godzina 11
Scarlett w asyście policji, weterynarza weterynarii, wolontariuszy Marcina –klona, Pitera i Jasminy zapewniających nagrywanie i fotografowanie, oraz przewoźnika Michała( samochód + przyczepa do przewozu koni), po raz kolejny udali się do gospodarstwa w Rościsławicach gdzie znajdował się koń w celu dokonania czynności mających poprawić dobrostan tego zwierzęcia.
Z powodu braku rozpraw sądowych, nakazów prokuratury i klauzul wykonalności zadanie to było trudne i w pewnym sensie zakończyło się porażką pokazującą bezsilność prawa w przypadku szybkiego ratowania życia
Godzina 12.30
Po oględzinach weterynaryjnych z dnia wczorajszego, wiadome było, że jeżeli koń będzie w takim stanie wykonywał dalszą pracę ponad siły, nie pozostanie mu wiele życia a zwyrodnienie i stan zapalny w nodze doprowadzą do jego szybkiej śmierci, niestety sprawa o odebranie konia ciągnęłaby się miesiącami lub latami i trwała by o wiele za długo dla tego zwierzęcia
Z powodu braku jakichkolwiek opcji odebrania zwierzęcia,Scarlett występując w imieniu Fundacji zrobiła to zwykle Tara robi, nie zostawiła staruszka bez pomocy. Za kwotę ( ostrym targiem) 1.900 Kupiła kolejne życie.
Godzina 13
Samochód z koniem wyruszył do nowego domu do Tary. Ze względu na to, że, tak mocno kuleje na przednia nogę, koń otrzymał imię Doktor House
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |