Skaryszew 2014

 Skaryszew – symbol polskich targów dla koni

ETAP PIERWSZY

Przez wiele lat na targu w Skaryszewie, gdzie przede wszystkim odbywa się największy w Europie spęd koni, które wywożone są na śmierć w rzeźniach (władze Skaryszewa nazywają to TRADYCJĄ), miejsce miała „wolna amerykanka”.

1. Targ zawsze rozpoczynał się w nocy, a odbywał się na okolicznych polach oraz przy cmentarzu.

2. Teren targu:

- nieogrodzony,

- nieoświetlony,

- brak dostępu do wody dla zwierząt,

- brak wiat dla zwierząt,

- brak obecności lekarza weterynarii w nocy, w ciągu dnia obecność jednego (czasem dwóch) lekarza weterynarii,

- brak kontroli paszportów koni,

- niekiedy pojawiał się patrol policji,

- przez wszystkie minione lata służby, (jakie służby?) na targu nie reagowały, gdy dochodziło do znęcania się nad końmi, które bardzo często były poranione, wycieńczone, chore, z wyraźnymi kulawiznami lub złamaniami. Trwał szybki załadunek i wywóz do rzeźni.

Przez wiele lat członkowie organizacji pro zwierzęcych jeździli na targ w Skaryszewie po to, by dokumentować ludzkie bestialstwo. Przeważnie zdjęcia były robione z ukrycia, ponieważ każdy, kto chciał stanąć w obronie ładowanych na rzeź koni, był zagrożony. Niejednokrotnie handlarze z batami, kijami lub kamieniami przeganiali z targu obrońców zwierząt. Handlarze końmi czuli się bezkarni. Tara powiedziała DOSYĆ!

I) 2011 rok

Akcja na targu:

Pięć osób pojechało do Skaryszewa w szczególnym celu. Pojechaliśmy, aby przygotować pełny materiał dla Was, pokazujący prawdę skaryszewskiego targu. Mieliśmy aparaty fotograficzne, kamery (w tym kamerę z noktowizorem) oraz latarki. Cały czas „trzymaliśmy się” razem, chroniąc jeden drugiego. Przez dwie doby zgromadziliśmy materiał przedstawiający to, o czym władze Skaryszewa nie chcą mówić - masowy wywóz koni na rzeź. Byliśmy tam w jednym celu, musieliśmy przygotować Was do akcji na Skaryszewskim targu dla koni w kolejnym roku.

W przeciągu kilku miesięcy powiadomiliśmy o planowanej na 2012 rok kontroli na targu:

- Głównego Weterynarza Kraju (pismo + spotkanie w Warszawie), Wojewódzką i Powiatową Inspekcję Weterynarii,

- Inspekcję Transportu Drogowego (pismo + spotkanie w Warszawie),

- Główną Komendę Policji (pismo + spotkanie w Warszawie),

- Urząd Miasta i Gminy Skaryszew,

- media,

Odbyło się spotkanie z Parlamentarnym Klubem Przyjaciół Zwierząt.

II) 2012 rok

Akcja na targu:

1. Obrońcy koni jeszcze przed nocą obstawili wjazdy na targ. Tam sprawdzali paszporty koni, stan zdrowia zwierząt, pojazdy, którymi wwożono zwierzęta. Przy wjazdach pojawili się policjanci oraz lekarze weterynarii. Z żalem musimy stwierdzić, że w/w służby nie chciały współpracować z przedstawicielami organizacji pro zwierzęcych.

2. Na targowisku z aparatami fotograficznymi i kamerami, cały czas w zamieci śnieżnej krążyli grupkami przyjaciele koni i nie pozwalali na szarpanie, kopanie i krzywdzenie zwierząt. Wzywali lekarza weterynarii do rannych lub chorych koni.

3. Cały czas na targu był z nami Pan Poseł Tomasz Smolarz. To, czego był świadkiem, spowodowało, że w niedługim czasie stanął na mównicy sejmowej i powiedział o krzywdzie koni w Skaryszewie.

4. W wielkim akcie protestu Fundacja Tara, dzięki pomocy bardzo wielu osób, wykupiła na targu 13 koni, które miały jechać w transportach śmierci. Dzisiaj szczęśliwie żyją w Tarze.

5. Dziennikarze rejestrowali wydarzenia, które potem wyemitowano w mediach.

6. Pierwszy raz w historii tego targu na nasze wyraźne żądania strażacy przywieźli w cysternach wodę dla koni.

7. Pierwszy raz w historii targu w Skaryszewie było ponad 130 obrońców koni. Wielu z nich dokumentowało nocne działania na targu, a o godz. 11: 00 rozpoczęli manifestację przeciwko wywożeniu koni na rzeź. Manifestowali przeciwko zabijaniu polskich koni.

To wszystko odbyło się na skaryszewskiej ziemi – zwanej targiem dla koni. Ziemi zdeptanej przez tysiące skazanych na śmierć niewinnych istot.

III) 2013 rok

Jak w poprzednim roku Fundacja Tara powiadomiła odpowiednie władze o tym, że przedstawiciele organizacji będą przeprowadzali kontrole na targu w Skaryszewie.

1. Jak w poprzednim roku ponad 100 obrońców zwierząt przyjechało do Skaryszewa. Znów dokumentowali gehennę koni.

2. Skomasowaliśmy kontrole na wjazdach, byliśmy wszędzie. Handlarze końmi już nie byli tacy butni. Wzywaliśmy lekarzy weterynarii do wszystkich przypadków, gdzie pojawiała się „kropla krwi”.

3. Tara wraz z dwoma innymi organizacjami wykupiła konia o imieniu Maciek, który leżał przed ciężarówką i nie mógł się podnieść. Służby weterynaryjne obecne na targu odmówiły pomocy zwierzęciu, dlatego wezwaliśmy lekarza weterynarii, który stwierdził u Maćka mięśniochwat. Na klinikach w Warszawie, gdzie Maciek został natychmiast zawieziony lekarz weterynarii już na wstępie stwierdził uszkodzenie kręgosłupa, a badania wykazały złamanie kręgosłupa z przerwaniem rdzenia kręgowego.

4. Było wiele przypadków, gdzie nie zgadzaliśmy się na wwożenie na targ transportów z końmi, które słaniały się na nogach. Służby weterynaryjne nie widziały w tym problemu. Na pomoc policji nie mogliśmy liczyć, gdyż te służby były podporządkowane organizatorowi targu.

5. Na naszą prośbę przyjechało wielu dziennikarzy z Polski oraz zza granicy.  Wszyscy przedstawili tragedię polskich koni oraz skaryszewski targ przesiąknięty strachem i bólem tysięcy zwierząt. Nieliczni dziennikarze (kto im płaci?) przedstawili jarmark w Skaryszewie skąpany słońcem dnia, jako cudowne, radosne miejsce.

6. Świadkiem nocnych załadunków koni do tirów i wozów rzeźnickich, lewych wjazdów przez pola handlarzy z końmi często bez paszportów był poseł z klubu Ruchu Palikota.

7. Pierwszy raz w historii targu w Skaryszewie pojawiło się w pracy tak wiele służb:

- 150 policjantów,

- 24 lekarzy weterynarii,

- 200 strażaków,

- 80 pracowników organizatora.

 

ETAP DRUGI

W krótkim czasie doprowadziliśmy do tego, o co w I etapie działań walczyliśmy. Nasze dotychczasowe działania doprowadziły do tego, że Ci, którzy zarabiają duże pieniądze na śmierci koni, przestraszyli się. W Skaryszewie poczynione zostały inwestycje. 

Dzisiaj przystępujemy do etapu drugiego.

IV) Skaryszew 2014

W tym roku w Skaryszewie działaliśmy na zasadzie „Cichociemnych”. Oficjalnie nie było żadnej organizacji pro-zwierzęcej. Robiliśmy zdjęcia, patrzyliśmy na ręce służbom odpowiedzialnym za porządek na targu, przyglądaliśmy się zmianom.

1. Urząd Miasta i Gminy Skaryszew chlubi się tym, że Wstępy są największym końskim targiem w Europie. Jaki to mądrala wymyślił, aby na małym placu (w stosunku do ilości koni) postawić wiaty i skumulować wszystkie obce sobie zdenerwowane: ogiery, klacze, źrebaki, wałachy? Handlarze przywiązywali konie pod wiatami (na krótko), jeden obok drugiego – efekt: pomimo, iż wiele koni było spremedykowane środkami uspokajającymi, dochodziło do kopania się i gryzienia pomiędzy zwierzętami. Plac zbudowano zbyt mały dla tak dużej ilości koni. Było zbyt mało miejsca do bezpiecznego załadunku i wyładunku koni.

2. Woda – nikt nie poił koni (oprócz jednego przypadku).

3. Nikt nie sprawdzał paszportów. 

4. Lekarz weterynarii przeważnie „odpoczywał” w przygotowanym dla niego pomieszczeniu.

5. Nam, obrońcom zwierząt, robiono zdjęcia. Fajnie, ciekawe, w jakim celu?

6. Rampy do załadunku i rozładunku koni – stały tylko po to, by nie było pretekstu, że ich nie ma… Rampy są niedostosowane do pojazdów, konie „zeskakiwały” z samochodów tak jak zawsze.

Podsumowując:

1. Dobrze, że powstały wiaty – chronią żywe istoty przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi. W niedługiej przyszłości przydadzą się sprzedawcom sprzedającym płody ziemi. Wiaty dobrze ochronią warzywa, owoce itp.

2. Teren targowiska gminnego (ten z wiatami), został bardzo dobrze oświetlony – dzięki temu można było zobaczyć wszystko, ale handel zwierzętami odbywał się niestety również na okolicznych, ciemnych, niezabezpieczonych polach.

W tym roku Tara była w Skaryszewie już 8 marca. Sprawdziliśmy targowisko, ośrodek jeździecki „Hubertus” – Burmistrz Skaryszewa trzyma tam swoje dwa konie, a jego kolega, który jest właścicielem masarni, utrzymuje tam swoje trzy konie. Zaprzyjaźnione z Urzędem Miasta i Gminy Skaryszew media przedstawiły targ dla koni jadących na rzeź z perspektywy tej szkółki jeździeckiej. Układy, układziki… biznesiki. Targowisko oraz okoliczne pola zapełniały się końmi, standardowo już w nocy. O Godzinie 22 było już dużo koni i ciągle dowożono nowe.

Sprawdziliśmy okoliczne lasy, drogi, wioski. Po co to robiliśmy? Dla dowodów. Przy okazji natknęliśmy się na zapomnianego przez bogatego właściciela psa rasy dog niemiecki – jego szkielet pokrywała tylko skóra… O tej historii napiszemy w kolejnych newsach o Skaryszewie.

 

Drodzy Państwo,

W przeciągu ostatnich trzech lat naszych działań w Skaryszewie (każdy rok = trzy dni na targu, a to daje nam 9 konkretnych dni działań tam, na miejscu) doprowadziliśmy do tego, że władze Skaryszewa zmuszone zostały do ucywilizowania tego „historycznego targu koni”. Kosztowało ich to prawie 2 miliony złotych.

- Dlaczego to zrobili? Dlaczego nas posłuchali?

Przestraszyli się garstki „zielonych”?

- Dlaczego handlarze nas atakują? Dlaczego wytrącają kamery i aparaty fotograficzne z naszych rąk, wymachują nam nad głowami kijami, wyzywają?

Najlepszą obroną jest atak?

 

Przed czym się bronią?

Boją się, że uda nam się zmienić zapis w Ustawie na: „Koń jest zwierzęciem towarzyszącym człowiekowi”?

 

Drodzy Państwo,

Targom będziemy przyglądać się nadal, będziemy reagować.

Dalej stoimy w obronie wiezionych na śmierć, tylko, że teraz do naszej walki o życie koni dodajemy następujące, niezwykle ważne działania.

Wynajmujemy prawnika konstytucjonalistę.

Po podpisaniu umowy tenże prawnik powie Wam krok po kroku, co wszyscy razem z nim mamy robić, aby projekt trafił do Sejmu… i co dalej z Ustawą. Krok po kroku.

Szykujcie się do uratowania wszystkich koni w Polsce. 

Wynajmujemy prawnika konstytucjonalistę, aby przygotował projekt Ustawy, gdzie powstanie zapis: „Koń jest zwierzęciem towarzyszącym”. Od pewnego czasu prowadzimy rozmowy prawnikiem konstytucjonalistą - jednym z najlepszych w Polsce. Przygotowanie projektu będzie trwało przynajmniej kilka miesięcy. Nasz prawnik na pewno będzie potrzebował co najmniej jednego pomocnika, będzie jeździł na wiele spotkań do tych, przed którymi drzwi dla nas są zamknięte. Jest to ciężka i mozolna praca. Całkiem możliwe, że będziemy prosić o pomoc prawną jeszcze wielu z Was. Zmienimy zapis w ustawie, wyłączymy konia z łańcucha pokarmowego. Nie myślcie, że będzie łatwo. Ale kto powiedział, że będzie?

Gdybyśmy nie posiadali wiedzy i wiary, że się uda – nigdy byśmy nie rozpoczynali tej walki.

Fundacja Tara nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa...

Nasze działania trwają.

 

Nie mów, że walczysz – walcz!

- Scarlett

 

GALERIA ZDJĘĆ SKARYSZEW - NOC

 

 

GALERIA  ZDJĘĆ SKARYSZEW - DZIEŃ

 

Galeria

Stara wersja strony | Copyright © Fundacja TARA