Ludzie Tary

SCARLETT

Każdy z Nas potrzebuje bajki, jest ona w Nas od najmłodszych lat

Tara urodziła się z dziecięcych marzeń zwykłej dziewczyny z Wrocławia. Scarlett w domu od zawsze miała mnóstwo przyjaciół: koty, psy, kawki, jeże… Te zbierane z ulic, chore, bezpańskie, nikomu nie potrzebne. Od dziecka jeździła konno. W stajni np.: WKS Śląsk gdzie stały lśniące, wyczyszczone rumaki, karmione łakociami spędzała mnóstwo czasu: pielęgnowała konie, czyściła je, karmiła. Zaczęła startować w zawodach, zdobywała nagrody, medale. Potem skończyła AWF i zrobiła kurs dla instruktorów hippoterapi. Wyszła pierwszy raz za mąż, urodziła synka Ikara (nazwała go tak, żeby umiał marzyć jak ten mityczny). Rozwiodła się…. Przeprowadziła na Pomorze. Trafiła do kołobrzeskiego pośredniaka. Dostała propozycję pracy, jako asystentka weterynarza. Nauczyła się zszywać rany, robić zastrzyki. Jeździła po, wsiach żeby szczepić psy i koty. Napatrzyła się jak ludzie potrafią traktować zwierzęta, zobaczyła drugą stronę medalu – życia jej ukochanych koni. Zmęczonych, spracowanych, często zamykanych w dusznych, pełnych gnoju obórkach. Pamięta gospodarstwo, gdzie na łańcuchach było uwiązanych dziesięć kundli. Gospodarze kazali wszystkie uśpić mówili, że cyt. „żrą jak świnie”. – Jak ludzie mogą być takimi potworami?- pytała. wtedy w Polsce pojawiła się Niemka, założycielka fundacji „Pro Animale”. Otworzyła kilkanaście schronisk dla zwierząt w Europie. Teraz przyjechała do Polski założyć kolejne - dla koni. Scarlett zgłosiła się do pomocy, jako jedna z pierwszych. cyt. „ wtedy zobaczyłam jeszcze inne oblicze końskiego świata. Dowiedziałam się że Polska jest największym w Europie „masowym hodowcą” koni na rzeź” . Widziała poturbowane , zakrwawione źrebaki, niejednokrotnie ciężarne klacze, ogiery niegdyś dumne z podeszłymi ropa ranami. Spędzone na targowiskach , ładowane , często na siłę ( biciem i krzykiem) do Tirów wiozących je do odległych rzeźni. Wszystkie traktowane jak mięso , jak nic nie odczuwające przedmioty. Cyt „zrozumiałam, że wielu ludzi tylko mówi, że kocha konie. Zachwycają się ich pięknem karmią i dbają o nie, a kiedy koń jest stary, chory i nie może pracować już dla człowieka, wtedy bez sentymentów pozbywają się go”.

I gdzie tu jest miłość - pytała Scarlett. Wtedy wymyśliła, że sama otworzy schronisko dla koni chorych porzuconych, skazanych na śmierć i choćby miała pieniądze wyciągnąć spod ziemi to je zdobędzie.

Był rok 1995. Rodzice Scarlett sprzedali posiadłość na Pomorzu i przekazali córce sporą część pieniędzy. Nadszedł czas na realizację marzeń – zaczęła budować Tarę.

PIOTR

Harcerz od urodzenia ,nigdy wcześniej nie miał do czynienia z dużymi zwierzętami. Od zawsze mieszkał na jednym z wrocławskich blokowisk, ale czuł, że to nie jest jego miejsce na ziemi, i jak tylko była okazja uciekał z miasta w góry i leśną ostoję. Miasto go przytłaczało. Szczęście znalazł w Twierdzy Srebrnogórskiej, gdzie działając w Akademii Przygody współprowadził obozy i kursy dla młodzieży. Po 2 latach zamieszkiwania i remontowania osiemnastowiecznego Fortu, bytu który miał dla niego sens , uległ namową ojca cyt. „by zaczął żyć jak normalny człowiek”. Posłuchał i powrócił do Wrocławia. W ciagu 1 roku osiem razy zmieniał pracę, żadna nie dawała mu satysfakcji – dusił się w mieście. Pewnego dnia pracując w zakładzie tapicerskim w czasie przerwy śniadaniowej zobaczył Scarlett wychodząca z gabinetu dyrektora ( poszukiwała materiałów budowlanych), przechodząc obok pracowników jedzących śniadanie odezwała się cyt „ Tylu tu młodych i silnych mężczyzn , a ja potrzebuję ręce do pracy. – Do jakiej pracy? – zapytał Piotr.- Do pomocy przy budowie schroniska dla koni - A nauczy mnie Pani jeździć konno? - Nauczę Pana wszystkiego co sama potrafię .
Po kilku dniach Piotr przyjechał do Tary, został na zawsze , a Scarlett odmieniła jego życie…

IKAR

Urodził się we Wrocławiu, najpiękniejsze lata dzieciństwa spędził na Pomorzu pod Kołobrzegiem, gdzie mieszkała cała rodzina Szyłogalisów. Ogromny dom otoczony rozległym ogrodem, dużo zwierząt „kotłujących” się wszędzie. Mały Ikar był bardzo wesołym gadułą , już jako czteroletnie dziecko wymyślał niestworzone historie i potrafił tak je przedstawić, że dorośli, nie dość że słuchali go z ogromnym zainteresowaniem, to jeszcze w te opowieści( często wyssane z palca) wierzyli . Beztroskie dzieciństwo skończyło się nagle, zbyt szybko. Dziadkowie Ikara tęsknili za Wrocławiem , mówili cyt „starych drzew się nie przesadza” kupili dom we Wrocławiu , a na przełomie 1994/95 z trudem sprzedali „ogromne domiszcze” na Pomorzu . Na początku 1996 r. po bardzo ciężkiej chorobie zmarł dziadek Ikara, niedługo potem również po ciężkiej chorobie prababcia .
Od tej pory nigdy już nie było świąt przy stole, choince, w rodzinnym gronie. Puste miejsca…..
Szczęśliwe dzieciństwo, czy Ikar je pamięta? Nagle stał się wyciszony, zamknięty w sobie, prawie odludek, którego trzeba „ciągnąć za język”
W 1995 Scarlett tworzyła schronisko dla koni, tych najbiedniejszych, skazanych na śmierć. Ikar był jedynym mężczyzną (10 letnim) który wraz z mamą wierzył , że się uda. Od początku istnienia schroniska pomagał tworzyć „imperium miłości dla zwierząt” To on przybijał pierwsze deski na bokach stajni, poił i karmił kolejno przybywające zwierzęta, niestety w tłumie ludzi i zwierząt był bardzo samotny. Gdy miał 17 lat, a był już uczniem technikum hodowli koni, zapytany co jest dla niego w życiu ważne , powiedział cyt „honor, męstwo, szlachetność, uprzejmość, staram się wcielać je w życie” Wychowany wśród zwierząt mówił dalej cyt „ podoba mi się stosunek jaki miał rycerz do swojego konia. Traktował go jak najlepszego przyjaciela a koń odpłacał mu przywiązaniem. Jeden ratował drugiego, a jak ginęli to razem”
Dzisiaj (2010r.) Ikar studiuje archeologię, jeśli „miłuje” to całym sobą , bez względu na wszystko. Poświęci ostatnią koszulę , by zapewnić to co najlepsze nie zostawi w potrzebie, nie rzuca słów na wiatr. To chłopak z piękną duszą

DAWID

Kolejna gaduła w rodzinie, urodził się (10 lat temu)w 1999r we Wrocławiu, pierwsze lata dzieciństwa spędził w Porębach ( II TARA). Już jako niemowlę asystował swoim rodzicom w codziennej obsłudze przy zwierzętach { w nosidełku na plecach) Jego świat to ogromna ilość szczęśliwych zwierząt: konie, krowy, świnie, owce, kozy, króliki, psy, koty (często ranne dzikie zwierzęta – po wyleczeniu wypuszczane z powrotem do lasu) Nie zna innego świata.
Dla Dawida naturalnym jest to, że trzeba pomagać słabym, biednym, chorym. Wie że zwierzę nie jest rzeczą, tylko istotą która kocha, tęskni , odczuwa ból, oraz radość. Pomału rośnie na obrońcę praw zwierząt jak Ikar, Piotr, Scarlett Jak rodzice i starszy brat również wegetarianin

Galeria

Stara wersja strony | Copyright © Fundacja TARA