Psy
Amber
 |
Nie miała lekkiego życia. Pierwsze lata spędziła na łancuchu u wioskowego policjanta. Amber rosła, łańcuch niestety nie rósł razem z nią, raczej wrastał w szyję. Została wypatrzona przez Panią, która spędzała wakacje w okolicy i odebrana prawie siłą. Niestety Pani nie mogła Amber zatrzymać, szukała więc dla niej domu. Wydawało się, że szczęście uśmiechnęło się do Amber, gdy zgłosił się Pan oferujący jej stały, dobry dom. Po kilku tygodniach Pani pojechała na wizytę kontrolną i zastała Amber...na łańcuchu. Tym razem nie chciała już ryzykować i tak Amber trafiła do nas. Jej imię ma swoje źródło – Amber ma sierść w pięknym, bursztynowym kolorze. Jeszcze do końca nie widać jaka jest piękna, jeszcze połyka jedzenie i jest nieco za chuda, jeszcze przysiada do ziemi gdy człowiek chce ja pogłaskać, ale to powoli się zmienia. Ma tu swój udział przyjaciel, którego znalazła w schronisku – pies Bipi, który tak jak ona zaznał od człowieka wiele złego. Oboje doświadczeni przez życie, przylgnęli do siebie nierozerwalnie. Bipi nawet pozwala podjadać sobie z miski, więc to musi być miłość J. Amber szuka opiekuna, który pomimo jej trudnej przeszłości zobaczy jak piękna i wyjątkowa to psiunia i pomoże zapewnić jej najlepsze warunki do życia. |
Amber opiekują się: Monika i Tomek, Ligota Piękna
Kozik
.jpg) |
Szef wszystkich szefów. Pomimo swojego małego wzrostu rządzi całym tarowym podwórkiem. Żadne wydarzenie, żadna akcja nie może odbyć się bez nadzoru Kozika. Ten, kto 3 lata temu wyrzucił go w Piskorzynie z przejeżdżającego samochodu, nie wiedział jak wielką przysługę robi Tarze. Kozik posiada wiele umiejętności: potrafi zasypiać w każdej możliwej pozycji, robić ‘pies zdechł’ gdy nikt nie chce zwrócić na niego uwagi i krążyć po terenie ze starą bułką lub kawałkiem drewna w pysku gdy chce wyciągnąć jakiś smakołyk. Jedyny w swoim rodzaju, pies w edycji limitowanej. |
Kozikiem opiekuje się Magda z Wrocławia
Dyzio
 |
Pewien człowiek z okolic Krakowa postanowił kupić sobie doga niemieckiego, „bo tak ładnie wygląda na zdjęciach”. Gdy okazało się, że dogi nie lubią się nudzić i do tego z racji wzrostu sięgają wszędzie – przykuł Dyzia łańcuchem do małej, nieocieplonej budy. Na szczęście słuchy o przerażonym, zmarzniętym i schorowanym psiaku dotarły do Scarlett. Teraz Dyzio mieszka w tarowym pałacu, gdzie spokojnie może kraść pojemniki po jedzeniu z kuchennego stołu i wylizywać je na swojej kanapie. Dyzio był też szczęśliwym tatą Elfa. |
Dyziem opiekują się Magda i Piotr z Lesznowoli
Memory i Anioł
 |
Memory i Anioł - ich imiona mają znaczenie. Oznaczają tyle, że w Tarze pojawiły się nie bez powodu. Po śmierci Elfa jego Tato - Dyzio nie był już tym samym psem. Niby towarzyszyły mu inne psy, niby byli przy nim Ci sami ludzie, jednak każdy kto zna dogi wie, że czują się one najlepiej w towarzystwie innych dogów. Dlatego właśnie o Dyzia dołączyły dwa żywe srebra. Na początku troche wystraszone i chude, szybko zrozumiały, że Tara to dogowy raj. Od tego czasu w powietrzu fruwają strzępy materaców kładzionych na specjalnie zbudowanym legowisku, kawałki porwanych ubrań i wszystko co uda się ukraść z kuchni. A gdy wieczorem wszystkie układają się na dogowym łóżku przy piecu na pysku Dyzia widać szczęście i spokój... |
Memory i Aniołem opiekuje się Ula Śliwowska, Warszawa
Sara
 |
Najmłodsza stażem psia mieszkanka Tary. Oddana przez właścicieli, schorowana staruszka z ropiejąca raną na plecach, trafiła do Tary aby tu spokojnie przeżyć starość. Po pewnym czasie okazało się, że starsza pani z siwymi włosami na pyszczku bardzo lubi się bawić – przy odrobinie szczęścia można zobaczyć jak szaleje ze swoją ulubioną gumową żabką albo wyrzuca miski w górę jak frisbee. |
Sarą opiekuje się Pani Agnieszka Majewska z Poznania
Latoya
 |
W 2007 roku w Nowej Ligocie, koło Oleśnicy, odkryto schronisko dla psów, które zamiast przytuliska okazało się być psią umieralnią. Schorowane i zagłodzone zwierzęta pożerały się nawzajem. Gdy Scarlett pojechała do likwidowanego schroniska zawieźć pomoc w postaci psiej karmy, nie mogła oprzeć się błagalnemu spojrzeniu pary oczu umieszczonych na ledwo poruszającym się szkielecie. Od tego czasu Latoya (pieszczotliwie nazywana Tosią) przybrała kilka kilogramów i nabrała pewności siebie. Bardzo lubi nawiązywać kontakt z innymi zwierzętami, niestety koty często opacznie odbierają jej intencje. Nauczyła się otwierać zamknięte na klamkę drzwi, dzięki czemu w każdej chwili może dostać się do ulubionego fotela w kuchni wolontariuszy. |
Latoyą opiekuje się Witold Kowalski z Jawora
Mucha
 |
Pies z lasu. Jest w Tarze od początku jej istnienia. Przeżyła wszystkie przeprowadzki, była świadkiem wszystkich wydarzeń: zarówno tych trudnych i smutnych jak i tych szczęśliwych i wzruszających. Pomimo swoich 15 lat jest w świetnej formie i stale patroluje teren trzymając łapę na pulsie. Dojrzały wiek ma jednak swoje prawa, dlatego chłodne wieczory Mucha spędza wygrzewając się w koszyku przy piecu. |
Muchą opiekuje się Pani Iwona Trojnar - Jaada
Bucek
 |
Brat Pucka. Ich mama została odebrana właścicielom podczas interwencji wraz ze szczeniakami. Zaniedbana do granic możliwości miała do wykarmienia dwa maluchy, przypominała więc obciągnięte skórą kości. Jej synowie tak wrośli w Tarę, że musieli w niej zostać. Pierwotnie Pucek i Bucek mieszkali wspólnie w jednym kojcu graniczącym z Neo. Jednak pewnego dnia Bucek wykonał podkop i przeprowadził się do kolegi obok. Dzielili razem terytorium i dwupokojową budę z werandą aż do śmierci Neo. Teraz Bucek mieszka tam sam, jednak na szczęście brat Pucek wpada do niego czasem z wizytą. |
Buckiem opiekują się Nina i Lena z Wrocławia
Pucek
 |
Brat Bucka. Mieszkał razem z nim przez jakiś czas, jednak bracia doszli do wniosku, iż nadszedł czas aby każdy poszedł w swoją stronę. Bucek przeprowadził się do Neo a Pucek polubił wycieczki po terenie. Wraca do swojego kojca gdy ma na to ochotę, jednak ceni sobie poczucie wolności i możliwość przytulenia się do wolontariuszy gdy zapragnie towarzystwa. |
Puckiem opiekuje się Magda z Wrocławia
Bipi
 |
W 2011 roku oficjalnie rozpoczął sezon wakacyjnego wyrzucania zwierząt. Wolontariuszki Tary pojechały na pobliską stację benzynową i zobaczyły wystraszonego psiaka, który krążył wokół stacji. Od sprzedawcy usłyszały, że tydzień wcześniej trzech mężczyzn zajechało na stację, wyrzucili z samochodu psa a następnie odjechali z piskiem opon. W Tarze zdecydowano, że dostanie on imię po stacji na której został znaleziony. Na razie Bipi jest jeszcze nieufny wobec ludzi, w szczególności boi się obcych mężczyzn, jednak powoli pozwala się oswoić. W Tarze odnalazł miłość swojego życia, Amber - suczkę po przejściach, z którą dzieli kojec i poznaje na nowo smak wspólnych zabaw. |
Bipi opiekują się Ania i Ania :)