Rok 2007 był okresem przenosin z folwarku w Nieszkowicach do folwarku w Piskorzynie. Wiedzieliśmy, że przenosimy się w złe warunki, niemniej były one nieporównywalnie lepsze niż w Nieszkowicach, gdzie stajnie dosłownie sypały się na głowę.


Pierwszą inwestycją, jaką poczyniliśmy na terenie Piskorzyny, było założenie linii napowietrznej doprowadzającej prąd do wszystkich obiektów. Następnym krokiem była szybka organizacja jakichkolwiek pomieszczeń dla naszych wolontariuszy, którzy, wraz z wynajętymi pracownikami, stawiali ogrodzenia.


Czas nas gonił, zbliżała się zima, a pozostały jeszcze boksy do zbudowania. Na szczęście, dzięki ogromnemu wysiłkowi, udało się wszystko zorganizować. Wykonane zostały prowizoryczne boksy dla wszystkich koni.


W trakcie początkowych remontów skontaktował się z nami wspaniały darczyńca, który zaoferował, że wykona pełna instalację elektryczną w jednej ze stajni, którą nazwaliśmy Huculską. Koszt wykonania takiej instalacji wynosił około 10 tysięcy złotych, dla Tary w tamtym okresie była to suma nie do zdobycia. Zakończyliśmy rok 2007 z końmi w boksach, z ogrodzonymi kilkoma padokami, z pomieszczeniami nie do końca przystosowanymi do mieszkania, z rewelacyjnie wykonaną instalacją elektryczną w stajni. Lecz wszystko to, oprócz instalacji, było prowizoryczne, niedokończone, ale na tyle bezpieczne, by konie mogły przetrwać zimę.


Zima okazała się dla nas okresem testowania ludzkiej wytrzymałości. Ogromnym problemem były zamarzające węże z wodą, niejednokrotnie przychodziło nam czerpać wodę wiaderkiem, z głębokości 5m, dla 90 koni. W następnym roku zapadła decyzja - musieliśmy postarać się o podłączenie wody. Pierwsza zima w Piskorzynie pokazała nam, na co musimy zwrócić szczególna uwagę przy remontach w roku następnym.