Tara 2003

23.12.2003
Julka- nasz koń, na którego rzecz apelujemy Dziękujemy, ruszyło, szanse Julii na pozostanie z nami rosną, ale do sukcesu daleko.

23.12.2003
Nauczycielka z Niemiec, pomagająca Tarze, zapowiada, że w kilka szkół po feriach zimowych spróbują zorganizować kiermasz i tym razem znów pomoc polskim koniom z Tary. Pamiętajmy że i w Niemczech są te same problemy, tez istnieją schroniska i też potrzebują pomocy. Dlatego tym bardziej te zapowiedzi doceniamy jako wielki dowód przyjaźni.

23.12.2003
Nowy dom dla TARY Cieszymy się, że jest duży odzew jeśli idzie o propozycje nowego domu dla Tary, w drugiej połowie stycznia będziemy je oglądać. Planujemy objazd tych miejsc, oczywiście o wszystkim tu opowiemy. Wiele osób do nas dzwoni z sugestiami, mamy nadzieje ze trafimy na to właściwe, z woda, z łąkami, z odpowiednim zapleczem. Nowa lokalizacja to dla nas realizacja kilku naszych planów- stworzenia sali operacyjnej dla koni, pomieszczeń dla rekonwalescentów, o przyjaznych parametrach i wyposażeniu tak dla zwierząt jak dla właścicieli. Po przeżyciach związanych z zabiegami, wiemy to bardzo dobrze, ciężko o bezpieczne sale wybudzeniową etc., nawet w renomowanych placówkach, a wiadomo ze inaczej zwierzę powraca do zdrowia, kiedy jest obok jego właściciel i pomaga w opatrywaniu, troszczy się. Znamy takie miejsca, ale jest ich ciągle mało, i koszty pobytu często są horrendalne, nie dla wszystkich dostępne. My chcemy to zorganizować, prognozy na wyposażenie są dobre, musi być to jednak już w nowym miejscu. Podobnie jak hipoterapia, przecież Scarlett to fachowiec.

23.12.2003
Do tegorocznych kłopotów dołożył się ostatnio chłop, który wynajmował nam ciągnik do przewozu wody. Węsząc dobry interes, podwyższył opłatę za dowóz wody do 80 zł za jeden kurs. Łatwo przeliczyć, jakie to dla nas dodatkowe obciążenie.

16.12.2003
Scarlett ma tez dziś spotkanie- prelekcję w szkole we Wrocławiu. O efektach wszystkich poniedziałkowych działań - niebawem. W Strzegomiu jest wielka stajnia do sprzedaży – jest cień szansy, że się uda. Urząd Marszałkowski woj. dolnośląskiego będzie do końca roku szukał nowego miejsca dla TARY, niestety na normalnych warunkach (czyli przetarg, etc...) . Ale już coś się zaczęło dziać. Czekamy na koniec roku i dobre wieści!

16.12.2003
Potrzebna pomoc na rzecz kobyłki o imieniu JULIA. Została zabrana od „miejscowego” chłopa. Ze względu m. in. na kłopoty z wodą nie została „spłacona” Do końca roku trzeba zapłacić czekającemu chłopu strasznie dużą sumę – PONAD 3.500 PLN. Trzeba zebrać potrzebne pieniądze – inaczej dotychczasowy właściciel zabierze Julię z raju na wagę, czyli pod nóż! A koń już odżył, Julia jest leczona i kochana...Może uda nam się grosiki uzbierać?

15.12.2003
Scarlett odbywa "rozmowy na szczycie" dolnośląskich władz, które po tylu latach ich działalności postanowiły cos zrobić dla schroniska. Jest szansa na stałą nowa lokalizacje schroniska, wierzymy, ze Urząd Marszałkowski woj. dolnośląskiego dołoży starań, by konie z Tary na nowym miejscu znalazły dom na zawsze, by już kłopoty z wodą, pełną bakterii i niepokoje związane z okresem kończącej się dzierżawy należały do przeszłości. To przecież powód do dumy w skali Europy, że to tu właśnie mieści się azyl dla tylu zwierzęcych nieszczęść, tu następuje kres bezmyślnego okrucieństwa ludzi. Jest się, czym chwalić, wszak sprawy ochrony zwierząt i europejskie prawodawstwo jest bardzo rygorystyczne i wspomaga taką indywidualną działalność na rzecz zwierząt. Ogólnie w Polsce nie mamy się czym szczególnie chwalić w tym zakresie, promujmy to co już mamy dobrego. Sądzimy, ze ta refleksja powoli dociera i do włodarzy lokalnych, w skali makro to też powód do sięgnięcia do kiesy unijnej, sama Tara tego nie uczyni. Ale jest świetnym pretekstem i dowodem na rozwój świadomości proekologicznej w kraju jednego z największych producentów koniny na stoły Europy.

06.12.2003
Koniec 2003 roku, dla "Tary" był szalony. W przeciągu 7-miu lat prowadzenia schroniska nie mieliśmy tyle kłopotów na raz. Potworna susza tego lata spowodowała wypalenie naszych pastwisk, co za tym idzie, brak siana w okolicy. Zapasy przeznaczone na jesień konie zjadały na bieżąco. Wyschnięte latem studnie (w okolicy) dopiero teraz zapełniają się wodą, wodą - która jak się okazało jest zatruta. Mieszkańcy okolicznych wiosek wzywają weterynarza z innej miejscowości niż my - dlatego ani my, ani nasz weterynarz nie wiedzieliśmy o chorobach związanych z zatrutą wodą w okolicy. Nasz ostatni tydzień (dzień i noc), oprócz codziennych obowiązków był całkowicie wypełniony ratowaniem 6-ciu koni. Jeden po drugim kolkowały i pojawiły się przewlekłe biegunki. Weterynarz prawie u nas nocował. W tym momencie sytuacja jest opanowana, biegunka nie rozprzestrzeniła się na inne konie. Od kilku dni zwozimy wodę dla koni w dużych kontenerach. Jeden transport dzienny kosztuje nas 60 zł, w skali miesiąca daje to około 2000 zł. Wody ze studni nie wolno podawać (zresztą jest to problem całej okolicy). Burmistrz Twardogóry "wypiął" się na całą sprawę. Prosimy o pomoc. Pomoc finansowa (woda) jest teraz dla nas sprawą priorytetową. Pomocy od gminy Twardogóra nie otrzymamy, przyobiecany nam w lecie odwiert głębinowy jest w sferze marzeń - nie mamy wyjścia - szukamy nowego miejsca dla Tary.

27.09.2003
Potrzebujemy kogoś do pomocy na stałe, kogoś, kto nie marzy... o pieniądzach, ale o ratowaniu zwierząt. Dajemy dach nad głową, pracę ponad siły i szansę obcowania z kilkudziesięcioma końmi. Szukamy oczywiście mężczyzny. Jeżeli ma żonę, dziewczynę - żaden problem. Dwójkę też przyjmiemy, byle... myśleli tak jak my.

27.09.2003
Źrebak, który stracił matkę, czuje się już dobrze, rany zagoiły się i nic mu nie dolega. Rośnie jak na drożdżach. Ma dłuuuuuuuuuuuuuuuugie nogi i przesympatyczny pyszczek. Dziękujemy wszystkim za zainteresowanie tragedii we wrocławskiej klinice i słowa współczucia po niewyjaśnionej śmierci Nirwany.

27.09.2003
Tłuścioch Romeo, którego poprzedni właściciel prawie nie wypuszczał ze stajni blisko dwa lata, już nie jest tłuściochem. Schudł około 150 kg!!!!!!!! Czuje się świetnie u boku podobnej sobie zimnokrwistej Julii i najnowszego pensjonariusza, Hola. To młodziutki przepiękny walach, któremu wysiadły wszystkie trzeszczki. Jest nadzieja, że "absolutny zakaz pracy", pozwoli mu odzyskać dawną sprawność. Na Forum Volty o Holu zrobiło się głośno, zainteresowanych odsyłamy. W tym miejscu chcemy tylko jeszcze raz podkreślić, że konie trafiają do TARY na zawsze. Nie prowadzimy hotelu, nie sprzedajemy, nie oddajemy w tzw. dobre ręce. Jesteśmy natomiast wdzięczni wszystkim, którzy sponsorują wybrane przez siebie konie. Nazywamy to, może niezbyt trafnie, adopcją na odległość, ale chyba wiadomo, w czym rzecz.

27.09.2003
Tego nikt się nie spodziewał. Dziewięcioletnia Marion sprawiająca wrażenie silnej, zdrowej klaczy nagle zaniemogła. Właściwie trudno było postawić diagnozę. Osłabła w ciągu kilku dni, schudła, nie miała apetytu. Codzienne kroplówki niewiele pomagały. Dopiero sekcja pozwoliła stwierdzić krwotoczne zapalenie żołądka, jelit i zatory kreskowe. Zmiany chorobowe, zaskakujące nawet dla doświadczonego lekarza, zachodziły w organizmie od dawna. Niestety Marion nie dawała po sobie poznać, że coś jej dolega.

20.08.2003
Nie ma już 65 koni w Tarze. Wykupiona niedawno siwa klacz Nirwana nie żyje. Dlaczego????? Sami chcielibyśmy wiedzieć. Koń wydawał się nieswój. Lekarz poradziłby zrobić mu wszystkie podstawowe badania w klinice Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Zawieźliśmy ją tam z paromiesięcznym źrebakiem, by nie narażać ani jej, ani małego na stres. Niestety, w klinice konie natychmiast rozdzielono. źrebak trafił do nieprzystosowanego boksu, w którym w szale za matką okrutnie się poranił. Lekarze musieli zszywać mu nogę, a znieczulając zaaplikowali środek, który sprawił, że źrebak przez sześć godzin nie mógł się wybudzić. Tamtejsi weterynarze sugerowali nawet paraliż tylnych nóg. Na szczęcie diagnoza okazała się błędna. Nie mamy jednak pojęcia, co zrobiono klaczy, że nagle padła na atak serca. Ciało niemal od razu spalono, więc już nikt nigdy nie pozna prawdy. A stosunek personelu kliniki do właściciela schroniska i wolontariuszy, którzy konie przywieźli to odrębny rozdział. Tyle w skrócie. Kiedy dojdziemy do siebie, podamy więcej szczegółów. Nie wykluczmy też skierowania sprawy do sądu. A może nie tylko my mamy takie doświadczenia z wrocławskich klinik?

25.07.2003
Pięcioletnia siwa klacz Nirwana ze źrebakiem Negrem są już w Tarze. Maluch ma cztery miesiące, ale wygląda najwyżej na dwa. Maleństwo! I pomyśleć, że miał trafić pod nóż. Szczęśliwie, oboje znaleźli się w schronisku. Już nic im nie grozi. Najwyżej nam... kolejne reprymendy od pożyczkobiorców. Głowimy się skąd brać pieniądze. Ledwo wiążemy koniec z końcem. Ale to w końcu nasz wybór, nasza droga życiowa. Przykre tylko, że tak trudno o sponsorów. Mamy już 65 koni. Utrzymanie jednego kosztuje około trzystu złotych miesięcznie. Nie trzeba kończyć matematyki, by wykonać to trywialne mnożenie.
Pozdrawiamy naszych darczyńców i nawet nie prosimy, ale błagamy o jeszcze. Pamiętajcie o nas!!!

16.07.2003
Pojawiło się światełko w tunelu. Fundacja BRE - Bank z Warszawy obiecała częściowe sfinansowanie odwiertu studni. Już dziś dziękujemy i liczymy na kolejnych sponsorów. Wody nam przecież potrzeba, jak powietrza...

15.07.2003
Jeszcze trochę, a bez kalkulatora nie doliczymy się naszych podopiecznych. Jest nas już 63! W ostatnich dniach przyjęliśmy trzynastoletnią, zimnokrwistą Julię cierpiącą na dychawicę i piętnastoletniego, niewidomego Debiego. Wałach miał tydzień temu operację i może zacznie widzieć, choć trochę na jedno oko. Oby!!! Za Julię musimy zapłacić trzy tysiące, ale właściciel znając sytuację TARY, dał nam pół roku na uzbieranie pieniędzy. Niestety nie wszyscy są tacy wspaniałomyślni. Na siwą, pięcioletnią klacz ze źrebakiem musimy mieć pięć tysięcy i to w ciągu kilku dni. Brakuje jeszcze 1600 zł. Klacz, o której zresztą już pisaliśmy, miała być zdrowa i znakomita pod siodłem. W rzeczywistości ma miękką pęcinę i o wożeniu kogokolwiek nie może być mowy. U nas znajdzie ze swoim źrebakiem dom na całe, długie życie.

30.06.2003
W schronisku istny dramat. W studni widać dno. Susza pozbawia koni wody. Trzeba zrobić nowy odwiert. Metr kosztuje 250 zł, ale źródło znajduje się na głębokości aż 40 metrów. Na razie, wynajęty rolnik przywozi codziennie 1500 litrów. Kurs kosztuje jednak 50 zł. W skali miesiąca robi się spora suma. Błagamy o wsparcie, a przede wszystkim uśmiechamy się do firm wykonujących odwierty o super tanią ofertę i możliwość spłat w ratach!!!!!!!!!!!! Konie nie przeżyją bez wody!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

30.06.2003
Pięcioletnia, siwa klacz za dwa tygodnie pójdzie pod nóż. Cena tylko 3 tysiące zł. Właściciel musi ją sprzedać, by mieć na owies i siano dla innych koni. Wszelkie informacje w schronisku, które dopóty, dopóki nie rozwiąże problemu z wodą, samo nie podoła z wykupem kolejnych koni.

11.06.2003
Do schroniska przyjechał dziesięcioletni ochwacony Mauryc. Stan zapalny utrzymuje się od wielu miesięcy. Leczenie też zapewne potrwa, ale oby ....Trzymajcie kciuki.

28.05.2003
Tym razem od śmierci udało się uratować pięcioletnią Maximę i jej rocznego syna, Ashley'a. Matka jest zdrowa, źrebak ma jakieś problemy z tylną nogą. Czekamy na lekarza. Maxima chodziła czasem pod siodłem, Ashley'a nie wyprowadzano nawet na łąkę. Możecie sobie wyobrazić, co wyczynia na wolności.
Wielkie podziękowania dla klubu Animals z Bydgoszczy za wykupienie źrebaka, wielkie dzięki też dla Janusza z Wrocławia, naszego przyjaciela, który pożyczył pieniądze na klacz. Teraz, co prawda głowimy się sie skąd wziąć na spłatę długu, ale najważniejsze, że konie żyją! Ogierek kosztował 1400 zł., za Maximę musieliśmy zapłacić 3900, choć cena była ustalona na 3500. To już kolejny przypadek, kiedy sprzedawca zmienia zdanie w ostatnim momencie. Nagle obudził się za dużo by stracił... My tymczasem zawsze zyskujemy... życie kolejnego konia(!)
Pamiętajcie o naszych pensjonariuszach, liczy się każdy grosz!!!

30.04.2003
Monika Adamczyk, instruktorka stajni SGGW prosi o wsparcie finansowe, dzięki któremu wykupi ochwaconą, szesnastoletnią klacz z okolic Wołomina. Kobyłka ma iść pod nóż, bo... po co rolnikowi schorowany darmozjad(!). Potrzeba zaledwie tysiąc złotych - na tyle wycenił życie konia właściciel. Na zebranie pieniędzy, jak zwykle czasu bardzo mało, zaledwie kilka dni. Kobyłka ma już zapewnione miejsce w Tarze. A oto telefon do Moniki: 0 607 666 069

29.04.2003
Dziękujemy po raz kolejny i wierzymy, że nie ostatni. Dzięki wsparciu finansowemu voltowiczów znowu nas więcej. Już 58(!). W piątek, 25 kwietnia, trafiła do Tary pięcioletnia gniada Jesica spod Ostrowa Wielkopolskiego. Oszołomiona wolnością, cwałuje po padokach nie przejmując się czymś tak przyziemnym, jak ogrodzenia. Piotrek galopuje za nią (no, powiedzmy kłusuje) i wymienia połamane żerdzie.
Jesica pierwszego dnia bała się wszystkiego. Teraz stopniowo nabiera zaufania. Oby, jak najszybciej zapomniała o poprzednim miejscu zamieszkania. Ale!!! W tym poprzednim miejscu, najzwyklejszej oborze, stoją jeszcze klacz z rocznym ogierkiem. Te konie też mają trafić pod nóż, chyba, że... Za źrebaka trzeba zapłacić 1400 zł, za matkę 3500... Liczy się każdy grosz!!!

29.04.2003
Koni przybywa, a boksów ubywa. Zapełniają sie już ostatnie. Musimy postawić nowe stajnie. Zwracamy się, więc do wszystkich, którzy mogą przekazać nam wszelkiego rodzaju materiały budowlane. Deski, gwoździe, blachy, a nawet barakowozy... Dziękujemy z góry. Scarlett i Piotr

7.04.2003
I znowu się udało. Tym razem do Tary trafił niespełna roczny ogierek, Sokół. Szaleje z radości, przewraca ogrodzenia, albo je pokonuje wybijając się jednocześnie czterema nogami. Nieprawdopodobnie skoczny. Rozpiera go energia, czuje się znakomicie. Nowe życie zawdzięcza wszystkim, którzy dołożyli swój grosik oraz Ani i Pawłowi z Krakowa. To oni pojechali po Sokoła aż do Gdańska. Byli w drodze od 8 rano do czwartej następnego dnia. Gnali, co się, by uchronić ogierka spod noża. Dziękujemy.
Maluch kończy rok dopiero 29 kwietnia. Obchodzi, więc urodziny tego samego dnia, co Scarlett. Szampana wypiją zapewne w boksie, no chyba, że właściciele schroniska zaproszą Sokoła na pokoje....

2.04.2003
Ogierek - zimnokrwisty, z obustronnym pochodzeniem czeka na wykup. Termin na wykupienie do mamy do 13 kwietnia - 14 kwietnia koń ma "załatwiony" wyjazd na rzeź z targu w Boninie. Cena konia: 2000 + transport do Tary (koń stoi koło Gdańska w Hornikach). Ogierek przyszedł na świat 29 kwietnia 2002 roku, dokładnie w dniu urodzin Scarlett...

2.04.2003
12-sto letni wałach, chory na płuca na którego zbieraliśmy pieniądze, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Kiedy przyjechaliśmy z weterynarzem do jego stajni konia nie było a właściciel nabrał wody w usta...

1.04.2003
Parę ton owsa będą mogli kupić właściciele TARY dla swoich podopiecznych dzięki aukcji zorganizowanej w Natolińskim Ośrodku Kultury. Kilkanaście podków zdobionych przez Scarlett i Piotra, kilka ofiarowanych przez piętnastoletniego Krzysia Nelkena, dziecięce prace plastyczne Ursynowskiego Ośrodka Hipoterapii oraz gipsowe odlewy końskich głów wykonane przez Janusza Błażykowskiego szły jak ciepłe bułeczki. A wszystko za sprawą znanej aktorki, Doroty Deląg, która prowadziła licytację. To istna czarownica! Nie tylko zaczarowała gości, ale oczarowała. Aż miło było kupować i płacić. Oby następna tego typu aukcja dla koni z TARY przyniosła podobne efekty.

29.03.2003
"Stajnia spokojnej starości" - to tytuł wystawy fotograficznej Piotra Dzięciołowskiego, czynnej od 31 marca do 11 kwietnia w Natolińskim Ośrodku Kultury w Warszawie. Autor pokazuje kilkadziesiąt zdjęć wykonanych w schronisku TARA. Na wernisażu odbędzie się aukcja podków i dziecięcych prac plastycznych. Dochód przeznaczony zostanie w całości na rzecz koni. A licytacją zajmą się aktorzy: Dorota Deląg i Marek Frąckowiak.

25.03.2003
Mamy już pieniądze na 12-stoletniego wałacha, chorego na płuca. Dziękujemy za wsparcie. W pierwszy weekend kwietnia konik będzie już w Tarze. Ale pomocy potrzebuje sześcioletnia klacz z okolic Ostrowa Wielkopolskiego. Jest bezpłodna. Właściciel dał nam tylko dwa tygodnie na zebranie czterech tysięcy złotych. Po tym terminie...

21.03.2003
Romeo, zimnokrwisty dwuletni ogierek tuczony na rzeź, a uratowany m.in. przez gości portalu VOLTAHORSE galopuje już po padokach TARY. Przeszło czterystukilometrową drogę do schroniska zniósł wyjątkowo dzielnie. Niemal natychmiast po wyjściu z bukmana został skierowany... na kurację odchudzającą. Tuczony do granic możliwości męczy się wyjątkowo szybko. Krótki galop powoduje, że po chwili spływa potem. Skąd niby ma mieć kondycje, skoro rzadko wychodził ze swojej ciemnej stajni. O własnym padoku nawet nie marzył, bo przecież nie wiedział, że coś takiego w ogóle istnieje. Teraz już wie i całe dnie spędza na powietrzu.

18.03.2003
Romeo uratowany!!! Dziękujemy wszystkim, którzy dołożyli choćby grosik, by Romeo nie trafił do rzeźni. W sobotę będzie już galopował po dolnośląskich padokach. W przyszłym tygodniu zamieścimy jego zdjęcia i opowiemy, jak zniósł tą pierwszą podróż bukmanem.

14.03.2003
Pilnie potrzebna jest pomoc dla około 12-letniego folbluta - wałacha z okolic Krakowa. Koń jest "chory na płuca". Cena konia wynosi 1000 zł. Mamy niecałe 10 dni na zebranie tej kwoty...

27.02.2003
Ogierek ROMEO czeka na pomoc. Dwulatek, hodowany "na mięso", trzymany w ciasnej komórce bez okien. Obecnie waży 700 kg. Jego życie jest dla właściciela warte 4500 zł. Mamy 2000 zł i niewiele czasu. Liczymy na Waszą pomoc - ważny jest (dosłownie) każdy grosz! Nasz numer konta: 10205297-193975-270-41

13.02.2003
W Ermitażu, w Łazienkach Królewskich można oglądać wystawę fotograficzną Piotra Dzięciołowskiego AŻ PO ŚMIERĆ. Wszystkie zdjęcia autor wykonał w naszym schronisku. Pokazuje konie, które miały już nie żyć... Wystawa, której patronuje prof. dr hab. Marek Kwiatkowski, czynna jest codziennie oprócz poniedziałków w godzinach 10 - 15 do 28 lutego.

26.01.2003
Dziś nad ranem zmarła Windesti, dwunastoletnia gniada klacz hodowli irlandzkiej. Sprowadzona kilka lat temu do Polski nie spełniła oczekiwań nowego właściciela. Dawała wyjątkowo nerwowe źrebaki. Dwa tragicznie zginęły. Windesti była przeznaczona na rzeź, jednak bardzo kochana przez swego właściciela półtora roku temu trafiła do schroniska nieodpłatnie.

15.01.2003
15 stycznia w wieku 33 lat odeszła Horda, jeden z najstarszych koników polskich. Była z nami niemal od pierwszych dni TARY.

Galeria

Stara wersja strony | Copyright © Fundacja TARA