Wolontariat Tarowy
Wcześniejszy telefon, śpiwór, chęć pomocy, zapał i miłość do zwierząt i skończone 15 lat– tylko tyle potrzeba, by stać się w Tarze wolontariuszem. Liczą się każde ręce, które gotowe są podjąć się pracy. Pracy czasem ciężkiej, czasem fizycznie wyczerpującej, ale niesamowicie satysfakcjonującej i owocnej. Każdy działa oczywiście na miarę swoich możliwości. Schronisko jest miejscem, w którym wszyscy odnajdą coś dla siebie. Nawet, jeśli ktoś nie miał wcześniej kontaktu z końmi, na pewno znajdzie się zadanie, jakie wykona bez problemu. Budowanie stajni, wyrzucanie obornika, codzienne ścielenie i dawanie siana, wypuszczanie na padok, prace remontowe, opieka nad końmi – to tylko niektóre z zajęć, jakich można się tu podjąć. Stosownie do wieku i możliwości przyjeżdżający wolontariusze działają w wesołej atmosferze na wszystkich frontach.
Choć przez tyle lat wodę nosiło się w baniakach i toaleta stała na dworze, zawsze pojawiali się ludzie chętni do pomocy. Na dzień dzisiejszy warunki wyglądają o niebo lepiej. Jest dostęp do łazienki, ciepła woda, kuchnia. W młodzieżówce z centralnym ogrzewaniem łóżko znajdzie każdy. Dobrze jednak jest zadzwonić i poinformować o przyjeździe. Wolontariuszy obowiązuje regulamin. Jest on konieczny ze względu na bezpieczeństwo każdego, zarówno ludzi jak i zwierząt. Z miejsca odpadają też używki takie jak narkotyki czy alkohol. Oczywiście, że czas dzielony jest tu na pracę i chwile wole, wieczorami można usiąść przy ognisku, rokrocznie sporo osób pojawia się np. na sylwestra. I rokrocznie spęczają go z zakasanymi rękawami.
Wolontariat to genialny koncept na spędzenie wolnego czasu w otoczeniu zwierząt i możliwość dania czegoś od siebie. Zupełnie inaczej patrzy się na ogrodzenie, które już stało, niż na własnoręcznie postawiony płot. Zamyka się boks, jaki pościeliło się samemu. Świadomość, że kawałek Ciebie został włożony w zabezpieczenie bytu tarowych podopiecznych sprawia, że chce się tu wrócić, by dołożyć coś jeszcze. Każdego dnia potrzebują oni opieki. Każdy dzień jest dobry do przyjazdu. Niedziele czy święta dla koni niczym nie różnią się od normalnych dni powszednich. Do Piskorzyny dojeżdżają PKS, najbliższa stacja PKP znajduje się w Wołowie. Wystarczy tylko wcześniej zadzwonić.
Od początku przez schronisko przewijali się wolontariusze. Wszyscy dokładali cegiełkę do muru, jaki otacza żyjące tu zwierzęta. Muru zapewniającego im bezpieczny i szczęśliwy byt. Każda przybita żerdź, wywieziona taczka, odmierzona porcja owsa, rozścielona kostka słomy, rozczesana grzywa czy podrapanie za uchem jest jedną, poszczególną cegiełką. Przyjedź i Ty, by dołożyć swoją i uczynić konstrukcję jeszcze solidniejszą.
Co należy zabrać?
Ubrania – nie należy z tym przesadzać, w końcu w Tarze nie chodzi o rewię mody, a raczej o praktyczność, i tu sprawdzają się doskonale ubrania wojskowe, nie widać brudu i są wytrzymałe. Przydadzą się również i gumowce i coś przeciwdeszczowego gdyż pogoda zawsze potrafi spłatać figla.
Nocleg – własny śpiwór, można wziąć na wszelki wypadek materac, a jeżeli ktoś chce zapewnić sobie osobne pomieszczenie w grę wchodzi namiot. Pomieszczenie noclegowe jest ogrzewane.
Zabezpieczenie medyczne – dobrze jest ze sobą wziąć środek antyseptyczny, plastry, jeden czy dwa bandaże elastyczne. W tarze nie zdarzają się cięższe przypadki niż otarcia i drobne skaleczenia. W razie poważniejszych przypadków do dyspozycji jest transport, a w odległości 12 km lekarz.
Wyżywienie - najbliższy sklep jest umieszczony zaledwie 200 m od Schroniska, dodatkowo średnio 4 razy w tygodniu jest ktoś samochodem w większym mieście gdzie można zrobić konkretniejsze zakupy.